piątek, 27 listopada 2015

pan normalny



Opowieść Jeana Vaniera.

Wiecie, że ludzie normalni są smutni. Kiedy jest się normalnym, ma się problemy i jest się smutnym. Problemy z rodziną, problemy z dziećmi, które dorastają, problemy polityczne, problemy związane z ekonomią, pracą, wreszcie wszystkie inne możliwe problemy. Pewnego dnia przyszedł do mnie Pan Normalny, ponieważ miał dużo problemów. [...] Rozmawiałem właśnie z Panem Normalnym, gdy nagle ktoś zastukał do drzwi. Wchodzi Jean-Claude, śmieje się, ściska mi dłoń, ściska dłoń Panu Normalnemu, po czym wychodzi, cały czas się śmiejąc. W tej samej chwili Pan Normalny z ciężkim westchnieniem zwraca się do mnie mówiąc: "Jakie to smutne, takie dzieci!" Tymczasem aby powiedzieć coś takiego w tym właśnie momencie, trzeba być naprawdę bardzo upośledzonym!
Był on tak zapatrzony w swoje projekty, tak bardzo zaabsorbowany swoim smutkiem i łzami, zaślepiony przez swoje przesądy, że nie widział Jean-Claude'a. Ale za tą skorupą Pana Normalnego także żyje dziecko, dziecko, które płacze, dziecko, które się boi. Jeśli boi się ono patrzeć na Jean-Claude'a, to dlatego, że gdzieś w głębi jego serca czai się strach. Gdzieś w jakimś wymiarze swojej osoby nie śmie on być sobą.

Cytat za: P. Wierzchosławski, Żyć i wzrastać takim, jakim się jest, "Światło i Cienie" 1995, nr 2.




Andrzej-schizofrenik

piątek, 20 listopada 2015

misterium



Zastanawiam się, co mnie jeszcze ratuje przed odrzuceniem dziecka, strachem, smutkiem, poczuciem krzywdy jego i moim... na pewno nauka o krzyżu. O krzyżu chwalebnym, w którym można spotkać Boga.



 Zaskoczyło mnie, jak bardzo z mężem widzimy sytuację Antka podobnie. Kiedy nasz syn był w szpitalu, a my codziennie do niego jeździliśmy, mieliśmy poczucie, że uczestniczymy w Misterium, w Tajemnicy, że możemy zaglądać za zasłonę, że oto między naszym synem a Jego Ojcem odbywa się jakaś mistyczna scena, że trwa między nimi dialog. Czuliśmy, że stoimy obok czegoś niepojętego. Cierpienie niewinnych. Czuliśmy się widzami niegodnymi, źle ubranymi, niewiele w gruncie rzeczy rozumiejącymi. Ale część Chwały spadała na nas. Jego blask nas ogrzewał. A może zagrzewał. Do walki.

czwartek, 19 listopada 2015

wyróżnienie


Od początku towarzyszy mi tylko jedno uczucie. Czuję się wyróżniona. Tym faktem, że dano mi dzieci. Że jest ich aż sześcioro. Że urodziłam bliźnięta. Że dano mi "dziecko z wyzwaniami" (jak to dopinguje!), dziecko z zespołem Downa.

Kim jestem, że na zajmowanie się nimi zasłużyłam? Ani cierpliwości, ani jakiejś szczególnej mądrości... wariatka, egoistka i mądrala - to na pewno.

A jednak... ciągle zdumiona tym, jak rozwinęło się moje życie!


piątek, 13 listopada 2015

mieć brata




mieć brata...



i jeszcze dwóch...



i jeszcze dwie siostry...



zwyczajne nic




Zwyczajne nic jest bezcenne, kiedy masz za sobą trzy miesiące telepania się po szpitalach. Zwyczajne pranie, prasowanie i garów ze zmywarki wyciąganie staje się czymś, co celebrujesz, zachwycony tym, jak niewiele od ciebie te czynności wymagają, jak nie bolą i nie oczekują szczególnego zaangażowania.