piątek, 27 listopada 2015

pan normalny



Opowieść Jeana Vaniera.

Wiecie, że ludzie normalni są smutni. Kiedy jest się normalnym, ma się problemy i jest się smutnym. Problemy z rodziną, problemy z dziećmi, które dorastają, problemy polityczne, problemy związane z ekonomią, pracą, wreszcie wszystkie inne możliwe problemy. Pewnego dnia przyszedł do mnie Pan Normalny, ponieważ miał dużo problemów. [...] Rozmawiałem właśnie z Panem Normalnym, gdy nagle ktoś zastukał do drzwi. Wchodzi Jean-Claude, śmieje się, ściska mi dłoń, ściska dłoń Panu Normalnemu, po czym wychodzi, cały czas się śmiejąc. W tej samej chwili Pan Normalny z ciężkim westchnieniem zwraca się do mnie mówiąc: "Jakie to smutne, takie dzieci!" Tymczasem aby powiedzieć coś takiego w tym właśnie momencie, trzeba być naprawdę bardzo upośledzonym!
Był on tak zapatrzony w swoje projekty, tak bardzo zaabsorbowany swoim smutkiem i łzami, zaślepiony przez swoje przesądy, że nie widział Jean-Claude'a. Ale za tą skorupą Pana Normalnego także żyje dziecko, dziecko, które płacze, dziecko, które się boi. Jeśli boi się ono patrzeć na Jean-Claude'a, to dlatego, że gdzieś w głębi jego serca czai się strach. Gdzieś w jakimś wymiarze swojej osoby nie śmie on być sobą.

Cytat za: P. Wierzchosławski, Żyć i wzrastać takim, jakim się jest, "Światło i Cienie" 1995, nr 2.




Andrzej-schizofrenik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz