piątek, 13 listopada 2015
zwyczajne nic
Zwyczajne nic jest bezcenne, kiedy masz za sobą trzy miesiące telepania się po szpitalach. Zwyczajne pranie, prasowanie i garów ze zmywarki wyciąganie staje się czymś, co celebrujesz, zachwycony tym, jak niewiele od ciebie te czynności wymagają, jak nie bolą i nie oczekują szczególnego zaangażowania.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Monia jak ja się cieszę, że znalazłam to miejsce, że piszesz o Waszej codzienności. Chciałam Ci Kochana polecić ten blog http://kellehampton.com/ i książkę autorki tego bloga "Piękno nieoczekiwanego".
OdpowiedzUsuńCieszę się, że jesteście już całą rodzinką w komplecie.
Pozdrawiam Cię Dzielna Niewiasto:)
Kochana, miałam nadzieję, że nikt tu nie dotrze. Sama nie wiem, czy chcę, żeby ten blog był publiczny... Ja jednak nie lubię pokazywać zdjęć moich dzieci i aż tak odkrywać siebie. Ale z drugiej strony, mam potrzebę mówienia, pokazywania. Mam wrażenie, że spotkało mnie coś niebywale pięknego i dlaczego się tym nie podzielić...??? No sama nie wiem:)
OdpowiedzUsuńA przy okazji - udało mi się w końcu napisać list do córki. Dzięki Tobie. Zawiesiłam w jej pokoju na tablicy i byłam ciekawa, kiedy go znajdzie. Nie masz pojęcia, jaka była dumna, że ten list dostała. Zabrała do szkoły i do dziadków i chyba w ogóle z nim się nie rozstaje:)
Teraz namyślam się nad kalendarzem adwentowym...obiecałam sobie, że w tym roku nie ma dla mnie wymówek. Musi być.
Dziękuję Ci za wszystkie inspiracje! Cieszę się, że CIę w sieci znalazłam:)
Chętnie z tego podzielenia się zaczerpnę. By priorytety znów na miejsce wróciły. By to, co ważne takim pozostało. By pokorę wobec życia nieco odkurzyć...
OdpowiedzUsuńNapisz coś o sobie:) Miło CIe tu witam:)
OdpowiedzUsuńCo tu pisać...Kobieta jakich miliony;) Matka tylko dwójki, szukająca w Bogu i z Bogiem sensu życia, światła codzienności, walcząca z demonami przeszłości, by znaleźć radość w chwili obecnej:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń