Jedliście kiedyś kanię? Przyrządza się ją jak schabowego. To smak mojego dzieciństwa. Na Śląsku kanię udawało się znaleźć raz na kilka lat. Na Kaszubach na jedno wyjście aż cztery. To jedno wyjść oznaczało też siedem kleszczy - niestety!
W moim domu kanie w taki sposób przyrzadzał nam tata ( piękne czasy...) Za działkami w lesie wyhaczał. Były pyszne! :) Patrzę na te twoje zdjęcia i ... Też tak chcę, chyba jednak skusze się na ten kursik...
Boszka, jak będziesz się chciałą zapisać czy kupić aparat - to się ze mna skontaktuj najpierw. Powiem Ci co i jak, żebyś już moich błędów nie popełniała. Akademia wciaga - to nie 1 kurs, ale cykl kursów. Teraz zaczęłam Uniwersytet - już coś poważniejszego, co mam nadzieję, wyciśnie ze mnie więcej:)
Ha! akurat cztery :) akurat dla starszaków.
OdpowiedzUsuńKania wieksza od Marysinej głowy :)
W moim domu kanie w taki sposób przyrzadzał nam tata ( piękne czasy...) Za działkami w lesie wyhaczał. Były pyszne! :) Patrzę na te twoje zdjęcia i ... Też tak chcę, chyba jednak skusze się na ten kursik...
OdpowiedzUsuńBoszka, jak będziesz się chciałą zapisać czy kupić aparat - to się ze mna skontaktuj najpierw. Powiem Ci co i jak, żebyś już moich błędów nie popełniała. Akademia wciaga - to nie 1 kurs, ale cykl kursów. Teraz zaczęłam Uniwersytet - już coś poważniejszego, co mam nadzieję, wyciśnie ze mnie więcej:)
UsuńOjj to chyba raczej temat na spotkanie :) My od czwartku urlopowo mamy. Czy moglibyśmy was w któryś dzionek odwiedzić?
UsuńKani nie znam, a na kleszcze się nie psikaliście odstraszaczami???
OdpowiedzUsuń