poniedziałek, 18 stycznia 2016

bez



Pierwszy dzień bez laktatora. Nie dlatego że się Antek całkowicie na sztuczne przestawił. Ale dlatego że ja go całkowicie na pierś przestawiłam. Wczoraj wieczorem pomyślałam sobie, że się poprzytulamy bardziej, czyli przy piersi. Jakież było moje zdziwienie, że Antek ssie z piersi jak gdyby robił to od zawsze. Efektywnie. Wcześniej podejmowałam próby karmienia go piersią, ale bardzo się męczył i słabło zasysał. Martwiłam się o jego wagę, ważne, żeby dobrze przybierał, a pierś nie ma podziałki, więc sobie odpuściłam. Ale wczoraj ssał zupełnie jak Józek. To była magiczna chwila... patrzeć na to dziecko, które już tyle przeszło, które do wszystkiego dostosowuje się bez pretensji. Miał błogość na twarzy. Ręką wędrował po mojej ręce i po piersi. Przemknęło mi tylko przez myśl: Do cholery, dlaczego nie karmię go piersią. I to był ten moment, kiedy decyzja już zapadła. I jestem z tego powodu szczęśliwa. Bardzo. To Dziecko przyniosło ze sobą wiele takich momentów, których normalnie bym nie doceniła, nie zauważyła, uznała za oczywiste. A w jego przypadku rzeczy zwykłe stają się cudami, dają doświadczenie Nieba.

Zdjęcie: Mirka Wybraniec. Dziękuję:)

4 komentarze:

  1. Gratulacje! Wzruszająca chwila.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko dziękuję za zaproszenie do Twojego bloga. Jestem pod wrażeniem wszystkiego 😊. Tego jak sobie świetnie radzisz, jak chłopcy wprowadzają w wasze życie harmonie i namiastkę nieba. Jak cudownie ze Antoś"przyssał się do swojej mamy i ze możesz na nowo Go odkrywać. Nie jestem dobra w pisaniu wole zdecydowanie czytać 😊 to jak lekko piszesz i naturalnie Ci to wychodzi. W końcu zawod zobowiązuje. I robisz całkiem dobre zdjecia😊 Pozdrawiam. Mirka

    OdpowiedzUsuń