poniedziałek, 31 października 2016

samo



Samodzielność nie przychodzi Antkowi o tak... Raczej chłopak woli, jak go wyręczymy - w trzymaniu butelki, w trzymaniu pionu podczas siedzenia, w podawaniu zabawek... Na szczęście jest coś takiego jak potrzeby fizjologiczne. A pierwsze z nich to jedzenie. Polak głodny to zły - Antek też. Jeść bestyja uwielbia i nawet się nauczył mówić na tę okoliczność. Swojskim "am" oznajmia, że pora papu dla niego nadeszła. I tak oto uczymy Antka samodzielności w jedzeniu... chcesz jeść, to sobie weź! W roli papu - ciasto dyniowe.



Tu niżej widać, jak wyczyścił blat z okruszków. Podziwu godne! I walka z niekapkiem.



A tu Józio:) Tu metodyka jedzenia jednak nieco inna:P



niedziela, 9 października 2016

kurtyna


Dzisiaj w "Gościu Niedzielnym" przeczytałam felieton Agaty Puścikowskiej, który jest jakimś komentarzem do tej całej akcji z czarnymi marszami...

"Historia czy histeria wokół sprawy czarnego protestu pokazała jedną ważną rzecz: stosunek Polaków do osób niepełnosprawnych. Prawdziwy stosunek. Bo oto w teorii to my tolerancyjni jesteśmy i szanujemy wszystkich. Już nauczyliśmy się, że niepełnosprawnych dyskryminować nie wolno. Czyli (jak to niegdyś bywało) nie wolno pokazywać paluchem na ulicy i dziwować się, że „taki biedny, a żyje”. Nie wolno krzywić się, gdy „taki” wsiądzie do tramwaju. Najwyżej wystarczy wzrok odwrócić. Przesada? Nie. Bo najwyraźniej na tym poziomie właśnie pozostało nasze rozumienie niepełnosprawnych, ich życia, problemów. A głębiej, tak najgłębiej, jak się da, nadal jesteśmy nastawieni negatywnie, czy wręcz bardzo negatywnie, do osób z przeróżnymi dysfunkcjami...

Obserwowałam akcję na portalu społecznościowym. Akcję matek wychowujących chore dzieci, dzieci z ZD i innymi wadami genetycznymi. Wadami, które według istniejącego prawa są przesłankami do zabicia. Matki pisały: „Oto mój Jaś czy Staś. Czy naprawdę nie jest godny być obok was?”. Reakcje były bardzo różne. Od wpisów infantylnych, poprzez poklepywanie po matczynym ramieniu: „Oj, jaka ty kochana, że TAKIE dziecko wychowujesz. Ale to heroizm. Nie wymagaj od innych”, poprzez mniej lub bardziej zawoalowaną agresję. A jeśli matka pisała publicznie, do osób anonimowych, to anonimowi internauci pisali wręcz bardzo niegrzecznie. Wyzywając i matkę, i dziecko. Coś więc jakby: kurtyna opadła."

To prawda, że nie akceptujemy niepełnosprawności. Jesteśmy zdolni, stać nas, żeby poklepywać chorego lub jego matkę po ramieniu, ale potem odchodzimy czym prędzej. Nie wiem, co myśląc i mając w głowie... może to: "Jak to się stało, że taka wykształcona, a takie chore dziecko"... sama słyszałam to już kilka razy. To dziwne, bo przecież nie ma żadnego przełożenia inteligencji matki czy ojca na choroby z którymi potomek może się urodzić. Myślę, że za tym stoi właśnie brak akceptacji nie tylko dla niepełnosprawności, ale dla bólu, cierpienia i choroby  w ogóle. Chore dziecko nie ma prawa się urodzić, nie powinno się urodzić, skoro kobieta jest młoda i zdrowa.

Kiedy patrzę na mojego Antka, widzę, że sama miałam do niepełnosprawności jakiś dziwny stosunek. Sory, taki mamy klimat - cytując klasyka. Nikt nas nie uczy wrażliwości na chorobę, niepełnosprawność. Dziś patrzę na Antka i myślę, że chłopak jest normalnie taki jak ja. To żaden kosmita. Po prostu robi wszystko wolniej. I jeszcze życie z niepełnosprawnym pokazało mi, jak bardzo pod górę mają niepełnosprawni ze wszystkim, jak nikt im życia nie ułatwia, niewielu się o poprawę jakości ich życia stara.

Naprawdę kurtyna opadła...


niedziela, 2 października 2016

wtorek, 27 września 2016

balon




Wszyscy się pochorowaliśmy. Także najmłodsi, którzy chorują już prawie trzy tygodnie. Skończyło się zapaleniem oskrzeli, ale mam nadzieję, ze  w końcu z tego wychodzimy. Dziś było tak pięknie, że chciało się wyjść i cieszyć tymi promieniami. Piękne słońce o godzinie 17tej zrobiły swoje. Tu taka nasza mała przyjemność z balonami:)





I drzewa:) Motyw przewodni moich ostatnich zdjęć albo i mojego życia:)



niedziela, 25 września 2016

ostatnie



Ostatnie promienie słonecznego słońca. Takiego, co to jeszcze ogrzeje. Ale już wkrótce straci ono swą moc...


sobota, 24 września 2016

piłka



Ten egzemplarz też kocha piłkę... tak na nią reaguje...



Tu pogaduszki ze starszą siostrą:) Antoś i Marta.


A tu panowie o zdaje się bardzo, bardzo podobnych charakterach - obaj uwielbiają te małe samochodziki, obaj uwielbiają nosić plecaki, robić porządki i podobnie się złoszczą:) Franuś i Józio.