Samodzielność nie przychodzi Antkowi o tak... Raczej chłopak woli, jak go wyręczymy - w trzymaniu butelki, w trzymaniu pionu podczas siedzenia, w podawaniu zabawek... Na szczęście jest coś takiego jak potrzeby fizjologiczne. A pierwsze z nich to jedzenie. Polak głodny to zły - Antek też. Jeść bestyja uwielbia i nawet się nauczył mówić na tę okoliczność. Swojskim "am" oznajmia, że pora papu dla niego nadeszła. I tak oto uczymy Antka samodzielności w jedzeniu... chcesz jeść, to sobie weź! W roli papu - ciasto dyniowe.
Tu niżej widać, jak wyczyścił blat z okruszków. Podziwu godne! I walka z niekapkiem.
A tu Józio:) Tu metodyka jedzenia jednak nieco inna:P





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz