poniedziałek, 28 marca 2016

spokój



Próbowaliśmy z mężem zachować spokój w te święta, bo z tą zgrają to naprawdę ciężko.. w Wielką Sobotę Maryśka i Frank wzięli spryskiwacz do mycia okien i spryskali nim mój zrobiony-przy-okazji-wielkich-ostatnich-porządków obiad, potem Maryśka wzięła ukradkiem moje lakiery i postanowiła się wypicować, niszcząc przy okazji pościel brata, którą przebrałam trzy dni wcześniej, Marta się obraziła, bo powiedziałam jej, że na rowerze się jeździ, a nie go prowadzi, a potem się wywaliła na deskorolce i darła przez pół godziny (matko! ten czas dojrzewania jest okropny!), Franek zjadł z 5 kilo czekolady, a Janek jak zwykle (więc w sumie nic nowego) dolewał bezustannie oliwy do ognia, jakim jest hałas w naszym domu...

 ... ale wszyscy żyją!





piątek, 25 marca 2016

latanie



Ale mieliśmy dziś zabawę:) Na kursie rozkminiamy kwestię ustawiania czasu w aparacie. Nacykałam 169 zdjęć. A dzieci tak były zachwycone zabawą i efektami, które oglądali na zdjęciach, że koniecznie musimy to powtarzać w różnych okolicznościach.








jest




Jest. Naprawdę przyszła. Ja wciąż czekam na zimę, której znów w tym roku nie było. Ale cieszę się, że zima już za nami.


Wiosenne wrzosy

Szczypiorek

Agrest

Bez



środa, 16 marca 2016

szczera



Szczera do bólu Maria (lat 3): Mamo, jesteś śkliczna! Kocham Cię. Dzisiaj.




Gdybyście się zastanawiały, dlaczego Maria wygląda jak Hanibal Lecter w swojej masce, to dodam tylko, że wariowała i ma rozwalony łuk brwiowy. Niczego jednak bliskie spotkanie z metalowym elementem kanapy jej nie nauczyło - jak widać - wygłupia się nadal.