Jest taki wiersz Zbigniewa Herberta "Dlaczego klasycy".
Pamiętam go jeszcze z liceum. Ogromne wrażenie zrobił na mnie fragment o świtających tapetach
jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą
to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety
Ta metafora bardzo wryła mi się w pamięć, chyba przede wszystkim dlatego, że w moim pokoju obserwowałam nieraz to właśnie. Kiedy zachodziło słońce, firanki rzucały cienie na ściany. Kolory jak marzenie. Fotografia to też rodzaj sztuki. Cieszę się, ze udało mi się odpowiedzieć na metaforę Herberta. To moja interpretacja!
"Zmierzchające firanki"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz