poniedziałek, 22 sierpnia 2016

zmierzchające firanki



Jest taki wiersz Zbigniewa Herberta "Dlaczego klasycy".
Pamiętam go jeszcze z liceum. Ogromne wrażenie zrobił na mnie fragment o świtających tapetach



jeśli tematem sztuki 
będzie dzbanek rozbity 
mała rozbita dusza 
z wielkim żalem nad sobą 
 to co po nas zostanie 
będzie jak płacz kochanków  
 w małym brudnym hotelu  
kiedy świtają tapety

Ta metafora bardzo wryła mi się w pamięć, chyba przede wszystkim dlatego, że w moim pokoju obserwowałam nieraz to właśnie. Kiedy zachodziło słońce, firanki rzucały cienie na ściany. Kolory jak marzenie. Fotografia to też rodzaj sztuki. Cieszę się, ze udało mi się odpowiedzieć na metaforę Herberta. To moja interpretacja!

"Zmierzchające firanki"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz