Poszła do przedszkola od 1 kwietnia. Jest zachwycona.
Myślę, że jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo miejsce w przedszkolu czekało na Maryśkę. I mogliśmy ją posłać dokładnie wtedy, kiedy zobaczyliśmy, ze ona jest gotowa. I my. To znaczy ja-mama. Życzyłabym tego komfortu wszystkim rodzicom i dzieciom - rozstawać się wtedy, kiedy wszyscy są gotowi. Wyczekać na najlepszy moment. Ile dramatów byłoby mniej.
Gratuluję! I dojrzałej przedszkolaczki, i dojrzałości rodzicielskiej, i komfortu z czekającym miejscem, i zachwytu:)
OdpowiedzUsuńCodziennie rano jestem świadkiem zachwytu i samodzielności Marysi :)
OdpowiedzUsuń