piątek, 26 lutego 2016

okulary





Jesteśmy rodziną okularników. Okulary noszę ja i mój mąż od niedawna. Okulary noszą chłopcy - Janek i Franek. Udało się na razie dziewczynom, choć Marysia zachowuje się podobnie jak Franek przed ekranem, więc myślę, że ma podobną wadę. Także bliźniaków czeka wizyta u okulisty - są wcześniakami, a więc obciążeni różnymi możliwościami.

Franek ma sporą wadę - +4. Dlatego nosi okulary i ich nie zdejmuje. Widocznie potrzebuje. No ale jak to chłopcy - ostatnio jednak zdjął i - choć on jest Panem Porządnickim i rzeczy odkłada na właściwe im miejsce - pod wpływem fascynacji starszym bratem, który jest bałaganiarzem, położył okulary na podłodze. A potem zaczął siłowanki z rzeczonym starszym bratem. Z okularów miazga. Nie do naprawienia! Nie mogę odżałować, bo pasowały mu doskonale.

Więc okulista. I ja pierwszy raz publicznie wyciągająca aparat.

Okulary "Spiderman" za 390zł - chyba oszaleli!

Nie chcę tych okularów...

Jeszcze słówko o Panu Porządnickim. Otóż o owego okulisty stoi stoliczek i karteczki do kolorowania. Co robi Franek - najpierw układa kredki w przegródkach według typów (grubości kredki). Koloruje nie wyjeżdżając poza linię. Potem składa swoją kolorowankę równiutko na pół, a potem zasuwa krzesełko. No ideał! Ale bałaganem w pokoju się nie przejmuje - chyba że jest to jego kącik z autkami - te stoją równiutko i wg wzrostu.

2 komentarze:

  1. Ile bym dała,żeby moi chociaż poza domem pozory stwarzać chcieli a tu gdzie się nie pojawią chaos jeden wielki. Muszą koniecznie poznać Franka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń