środa, 23 grudnia 2015

parapet



Dziś na naszym parapecie kuchennym taki gość...



... tak, tak, wiem, że czystość kuchennego okna pozostawia wiele do życzenia... ale ponoć....


W każdym razie... kot miał dwa podejścia do parapetu, bo były dziś dwa dania (przed jutrzejszym postem;P). Próbował też zwyczajnie wejść do domu...


W końcu dostał mleko i odszedł sobie tak nagle, jak przybył... Szkoda, bo już go sobie jakoś wyobraziłam jako naszego.


A dzieci wręcz się zakochały.


PS z dnia 25. grudnia 2015

Kot pojawił się też na Pasterce w kaplicy :) Próbowali go wynieść, ale znów wracał. Widać Dziecię przyszedł powitać:)

2 komentarze:

  1. Wróci... Próbuję sobie wyobrazić wasz dom, teraz, po latach jak to go nie widziałam... ten parapecik cudowny porusza moją wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  2. E, niewiele zrobiliśmy. Dopiero na wiosnę szykuje się gruby remont:)

    OdpowiedzUsuń